Piątek, 30 stycznia 2026

Wieczór

Tak jak zapowiedziałem – robię „nic”. I dobrze mi idzie. Ale szczerze mówiąc – to nie dla mnie.. Zdecydowanie lepiej się czuję kiedy się ruszam (na miarę moich możliwości). Staję na kilka minut przed lustrem w łazience albo przy łóżku podniesionym tak, żebym mógł na nim łokcie oprzeć i rozciągać lewą nogę. To nie łatwe ale lewą rękę da się już ładnie wyciągnąć w przód..Trochę gram w „czołgi”, trochę komponuję. Tym razem postanowiłem zrobić coś z gitarami. Dużo dłubania, żeby instrumenty wirtualne zabrzmiały jak żywe. Muszę jednak przyznać, że trochę się udało. I tylko wprawne ucho się „domyśli”. Tu oczywiście ukłon w stronę producenta owych instrumentów – Native Instruments. Udało im się stworzyć biblioteki, które przy odpowiedniej (mozolnej niestety) pracy, mają szansę zabrzmieć prawie jak żywe. Jeśli tak nie brzmią znaczy – nie chciało mi się dłubać.Książek na razie nie czytam, bo strasznie irytuje mnie obsługiwanie ich jedną ręką.. Przy zmienianiu stron ciągle mi się zamykają – koszmar. Na siłę więc tego nie robię.. Słucham za to audiobook’ów. Obecnie odświeżam Dostojewskiego ale prawdę mówiąc jakoś wolę Bułhakowa.. Bardziej działa na moją wyobraźnię – mniej pospolicie powiedział bym.. Obrazy są takie, jakbym miał lepszy „haj”.Jadę stanąć przed lustro..