Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy – to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam różne zdania, które dostałem od dziewczyn w Porąbce. Robię ćwiczenia, elektrostymulację.. Jak ślimak – ale do przodu.. W ogóle fajnie, że ktoś sponsoruje te zajęcia w Bielsku. Bez tego byłoby słabo.. Na Porąbkę mamy kasę, żeby tam jeździć raz w tygodniu. I czasem właśnie jakiś lokomat albo inna fanaberia. Na to udaje nam się wysupłać kasę z własnej kieszeni. Czasem uzbiera się z siepomaga.pl. Wtedy „zaszalejemy” czasem, żeby popróbować nowych terapii.. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest jednak krótka droga więc staramy się myśleć perspektywicznie – wydajemy tylko na to, co faktycznie daje widoczny efekt.. Z pewnością jest to krzywdzące w stosunku do innych terapii, które mogłyby w dłuższej perspektywie przynieść nieoczekiwane korzyści. Nie możemy sobie jednak pozwolić na wszystko..Z Magdy i Jarka byłoby moim zdaniem głupotą zrezygnować więc choćby ten raz w tygodniu musi być.. Plus Bielsko – „sponsorowane” i świetne moim zdaniem, plus teraz „świeżynka” – Pani Magdalena z NFZ. I do tego czasem dołożymy spacer na lokomacie, bądź jakiś „eksperyment”. No i to co ja w domu robię sam – wyrzutów sumienia nie mam.. Wczoraj miałem dwie fantastyczne godziny z Grzesiem. Ta przerwa spowodowana kursem „bobatów” (wtedy zajęć w Bielsku nie miałem) była jednak odczuwalna. Niby dziewczyny mnie nie oszczędzały ale w rękach Grzesia okazało się jednak, że trochę trzeba porozciągać. I zaczynam się powoli uczyć tego, że ja owszem – mógłbym pracować „ile wlezie” – ale moje ciało w pewnym momencie mówi „pass”. I ja czuję się dobrze, nic nie boli – ot – zwykłe zmęczenie. A jednak nogi się pode mną uginają i wypadałoby dać im odpocząć..Wczoraj z Grzegorzem pochodziliśmy po korytarzu w ładnym tempie. Obiecująco to brzmi ale Grzegorz mocno mnie jeszcze trzyma.. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby mnie puścił – z pewnością wyprofilował bym sobie twarz spotykając się z podłogą..Od soboty popołudniami czuję ogromną słabość. I to do tego stopnia, że mam problem żeby usiedzieć w miarę prosto w wózku. O platformie mogę zapomnieć. Może dziś będzie OK. Napiszę wieczorem..WieczórDziś zdecydowanie lepiej.. Nie odczuwałem tej „niemocy”. W południe zajęcia z Rafałem – zrobił mi elektrostymulację jak lubię – funkcjonalną, wspomagającą konkretny ruch. Później trochę pochodziliśmy. Po południu przyjechała Pani Magdalena – przeszliśmy na „ty”, bo tak łatwiej pracować. Zrobiła konkretne „zajęcia”. Świetna praca. Później jeszcze trochę popracowałem sam. Jakieś brzuszki, przysiady itp.. Dzień uważam więc za udany i dobrze wykorzystany. Jutro Porąbka – normalny tryb z Magdą i Jarkiem więc pewno schody. Zobaczymy czy się coś zmieniło? Może jeszcze za mało czasu. Nie ma co „gdybać”.