Wtorek, 17 lutego 2026

Wieczór

Nie było kiedy pisać – dopiero wróciliśmy z Mysłowic.. Do południa a właściwie to już w południe była Pani Magdalena (nazywam ją tak tutaj, żebyście się nie mylili kto jest kim. Jesteśmy już per „ty”). Było dobrze – ogólnie zadowolony jestem.. Kilka rzeczy jeszcze musimy dograć ale to z czasem. Ogólnie współpraca wnosi widoczną poprawę (jak zwykle u mnie – subtelną, ledwo zauważalną). Pani Magdalena poświęca mi więcej czasu, niż powinna – skończy dopiero jak zrobimy, co w planie. Szanuję – NFZ zapewne cudów nie płaci. Pamiętam – kiedy uczyłem grać sam często tak robiłem. Nie dlatego, że źle planowałem. Jak pojawiało się jakieś zagadnienie to nie wychodziłem dopóki nie wyczerpałem tematu.. Tak już mam. Po Pani Magdalenie godzinka na obiad i do Mysłowic. Dziś zajęcia z Piotrem – z którym pracowałem za pierwszym razem. Na lokomacie zdecydowałem się „spacerować” szybciej. Cały czas pracuję nad tym, żeby się wyprostować nie usztywniając jednocześnie lewej nogi ale słabo mi to wychodzi.. Kiedy „człapię” ze zwieszonym łbem – jakoś idzie. Kiedy jednak wyprostuję się i złapię pion – maszyna stop! Udało mi się dziś wbić do głowy jeden ruch. Nazywam go „kopnij kolanem” i niemal czuję, że go robię – to być może tylko wrażenie ale od czegoś trzeba zacząć.. Po skończonych zajęciach Piotr spojrzał na ekran i z dumą powiedział ” dziś przeszedłeś prawie siedemset metrów”. Nie wiem dlaczego po śląsku w głowie skomentowałem: „Synek, tyla to jo żek do geszeftu po żymły lotoł kej żem w Śemcach miszkoł. I to w jedna strona!”. Później przenieśliśmy się na pracę w podwieszeniu, gdzie spacerowałem bardziej samodzielnie. W każdym razie wypad do Mysłowic owocny. Choćby z powodu „zaczynu” jakim może się stać „kopnij kolanem”. Jutro postaram się go świadomie uskuteczniać podczas pracy z Magdą i Jarkiem w Porąbce. Napiszę jak mi poszło.. Uprzejmie donoszę, że z pożyczonego Audi, w którym próg jest wysoki na ponad dziesięć centymetrów wysiadam regularnie – za każdym razem. Siadam grzecznie z nogami na zewnątrz i czekam na wózek. Jeszcze nie wstaję… Jeszcze chwila..