Piątek, 24 kwietnia 2026

Autor:

w

Po południuWczoraj było już za późno żeby pisać.. Najpierw robiłem założoną „siłownię”, później pojechaliśmy do komory hiperbarycznej do Katowic i tam sporo zeszło.. Mieliśmy pojechać tylko na rekonesans ale wszedłem do środka, żeby zobaczyć czy w ogóle dam radę. W końcu to dwa bary a żeby to miało sens trzeba wykonać dziesięć zabiegów dzień po dniu. Godzina czterdzieści z natlenianiem w tym czasie przez maskę jakimś medycznym tlenem. Od „majówki” zaczniemy serię.. Sami widzicie jak z czasem. Dlatego na okres zabiegów postanowiłem zrezygnować ze wszystkich innych zajęć. No i nie chodzi o mnie.. Ale skoro Lena ma codziennie robić „trasę”, to nie chcę żeby miała coś innego – looozzz..Komora – trochę hardcore – „zanurzenie” jest nieprzyjemne. Powrót do normalnego ciśnienia niewiele lepszy..Dziś była Pani Magdalena – pierwsza część zajęć całkiem fajna, chodzenie już nie bardzo.. Lewa noga „nie chciała”. Dokładnie takie wrażenie – jakbym siłą woli chciał poruszyć cudzą nogę..Teraz jesteśmy w drodze do Mysłowic na lokomat..