Wtorek, 5 mają 2026

Do południaW zasadzie to dla mnie jeszcze rano. Kawka w łóżku jeszcze. Niestety nie mogę wstać kiedy mam ochotę, choć Lena staje na głowie żeby spełniać wszystkie moje zachcianki. Nie będę jednak dziewczyny budził o szóstej rano.. I tak jest nieźle, bo kładę się przed dwudziestą trzecią i budzę się koło szóstej. A była to – jak pamiętacie – czwarta. Jest różnica. Czasem nawet do ósmej pośpię – już jest nieźle. Poza tym sen mam zdecydowanie lepszy.. Krztuszę się niestety nadal.. Dużo mniej, bo powiedzmy raz na cztery łyki ale co z tego.. Nadal wszystko w około splute solidnie.Dziś Pani Magdalena i komora wieczorem koło osiemnastej. Jestem ciekaw spostrzeżeń Magdaleny, czy jakaś zmiana jest czy bez różnicy. Cudów się nie spodziewam ale każda subtelna zmiana jest na plus. Ja widzę różnicę przede wszystkim na tej niemieckiej platformie.. Tak w ogóle urządzenie przedziwne. Pisałem Wam już, że to podobne do bieżni.. Trochę tak. Solidna, metalowa konstrukcja z dwiema poręczami, wielkości przeciętnej bieżni. Tyle, że ma dwie, niezależne płyty na nogi. Jakoś tam są programem zsynchronizowane ale pracują niezależnie – jedna od drugiej. W różnych kierunkach. Niczym to nie przypomina zwykłych platform wibracyjnych. Emituje dziwne dźwięki i porusza się tak jak bym biegał w miejscu. W zależności od schorzenia, ma różne, programowe nastawy. Ja oczywiście robię „udar”.Wiadomość z ostatniej chwili – Pani Magdaleny nie będzie.. Dopiero w piątek. Trudno. Poćwiczę sam..