Worek, 14 czerwca 2026

Wieczorem

Wracamy z komory – bez przygód. Jak jestem w komorze, to zwykle oglądam wybrany film na popularnej platformie – coś przeze te półtora godziny muszę robić.. Komory są dwie – jeszcze nie widziałem żeby ktoś obok wszedł z książką. W komorze jest głośnik telewizora, więc poza komorą dźwięku nie słychać. Książka – ze względu na jedną, w miarę sprawną rękę – jest trudna „w obsłudze”. W komorze, na leżąco, z maską tlenową na twarzy – „no way”.. To do dziesięć dni z rzędu więc trochę nadrobiłem kinowy repertuar. Dziś wypróbowałem dziwny serial – przez pomyłkę. Nie jest to Hitchcock ale w tym gatunku.Dziś była Pani Magdalena. Dobre zajęcia. Może „śmieszka” trochę za dużo ale na szczęście za bardzo mimo wszystko nie przeszkadzał. Nad wyraz lekko – jak na mnie – się chodziło. Mam wrażenie, że do”rytmu” o którym mówił Marc już blisko..