Sobota, 11 lipca 2026

Wieczorem

Raport: Sobota spokojna – koniec komory – do odwołania.. Czterdzieści sesji za nami – poczekamy na efekty. Nie szaleję, odpoczywam.. Teraz weekend – chill. Coś tam robię, coś tam wstaję, trochę powyginam ciało w lewo w prawo ale nic specjalnego..Więcej dziś przemyśleń niż ćwiczeń. Taka – powiedzieć by można – higiena umysłu.. Poczytałem trochę dziś „udarowych” forów i doszedłem do wniosku, że jakiś jestem „nie teges”. Nie pasuję tam. Ludzie pokrzywdzeni przez los, życie, walczący o sprawność, rękę, nogę, powrót do życia, społeczeństwa.. Rozumiem.Owszem – ja też chcę z powrotem.. Ale już nie do tego samego życia. Ze stresem, czy zdążę w studio w wyznaczonym terminie, czy wyrobię się z lekcjami, czy zdążę na umówione spotkanie. A kolejna noc zarwana w pracy, gdzie zagrałem nie tak, jak trzeba.. Splamiłem swoją „markę”. Syn „chce” – trzeba zarobić, no bo przecież nie powiem, że „mnie nie stać”. A w tym miesiącu wyższe rachunki za mieszkanie.. Nie.Zdecydowanie nie chcę „do tego życia”. Chcę wrócić ale już tylko do tych „dobrych” rzeczy.. I nie tęsknię już.. Do czego i kiedy się uda wrócić? Bez ciśnienia.. Do gitary? Nie? Trudno.. Na drążek? Nie? Pal sześć. Będę robił inne rzeczy. Czułem, że chcę polubić na nowo w życiu proste rzeczy, takie jak picie herbaty czy spacer.. Teraz mam okazję. Już nic nie muszę.. Dość w życiu zrobiłem rzeczy z którymi nikt nie umiał sobie poradzić.. Nie muszę nikomu (ani sobie) niczego udowadniać.