Wtorek, 24 lutego 2026

Rano

No i stało się.. Tak zatraciłem się w robieniu muzyki, że o blogu nawet zapomniałem.. Wciągnęło mnie, bo wykorzystuję wirtualne gitary i wokale. Testuję, co mogę a gdzie zaczyna być sztucznie. Ta granica jest daleko – i to mi się podoba. W prostą, lekko rockową piosenkę (bo taką teraz robię) trzeba jednak włożyć dużo pracy. Kilka dni.. Cieszy mnie to, że powoli mogę nagrywać proste rzeczy za pomocą klawisza w czasie rzeczywistym. Do tej pory było za mało siły w tym co nagrałem, kiepska synchronizacja – większość dźwięków nie w tym miejscu gdzie trzeba. Dłużej to potem poprawiałem niż było warto.. Wprowadzałem więc dźwięki i ich parametry myszką – tak było niestety o wiele szybciej. Nadal tak wprowadzam trudne partie ale to się powoli zmienia.. Jak „widzicie” – prawa ręka pozostawia wiele do życzenia. Jest dość sprawna ale o pełnej funkcjonalności mogę na razie pomarzyć. Mój przyjaciel postanowił zmienić świat i zbudował całkiem niezłą i logiczną teorię świata czterowymiarowego – inną niż dotychczas. Kilka dni więc zajęła mi analiza, przypominanie sobie dogłębnie teorii splątania (w związku z tym teorii mostów Einsteina – Rosena), teorii związanych z ciemną materią. Trzeba było dowieść, że jednak nie jest mądrzejszy od Einsteina i jego teoria – owszem – jest bardzo prawdopodobna ale zawiera dziury, które dowodami trudno wypełnić.. Mówi się o artystach, że nie są „ścisłowcami”. Najwyraźniej artystą nie jestem – uwielbiam matematykę i fizykę. Ich usilne dążenie do opisania fantastycznego świata, który nas otacza. Zdaje sobie sprawę z tego, jak trudne jest opisanie za pomocą wzorów choćby tego, jak człowiek drapie się po nosie.. Trzeba obliczyć trajektorię ręki (za każdym razem inną, w zależności od położenia ręki), jej ciężar, biorąc pod uwagę każdy miligram jaki się na niej znajduje – ubranie, bransoletka. Jakiej siły użyć w mięśniach, które mają wykonać ruch a jakiej w tych, które mają go wyhamować – żeby się przypadkiem własną ręką nie zabić. Siła będzie zależna od tego, jaki środowisko stawia opór – powietrze czy woda? Najbardziej fascynujące jest to, że mózg ludzki wykonuje te wszystkie obliczenia „w mgnieniu oka” (bo są one konieczne do wykonania tego ruchu). Mało tego – robi to każdy mózg. Nawet ten, który o fizyce i skomplikowanych obliczeniach nie ma pojęcia! Każde dziecko (sprawne, które ma choć jedną rączkę) jest w stanie podrapać się po nosie bez problemu! Natomiast matematycznie problem nie wiele się różni od zaplanowania lotu na księżyc..Wczoraj zajęcia z Grzesiem. Dwie godziny – lubię te zajęcia, bo mnie Grzesiu nie oszczędza. Umówmy się – rzeczy które ze mną robi dla sprawnego człowieka, to jak zgięcie małego palca. Moje możliwości są teraz mocno ograniczone.. Poczułem wczoraj to, że moje ciało już nie może.. Nie czuję się zmęczony, szybko się regeneruję ale moje mięśnie mówią „nie”. Uczę się tych subtelnych sygnałów.. Różnią się sporo od tego, do czego mój mózg jest przyzwyczajony. Kiedy ja myślę, że zaczynamy – moje mięśnie chcą już kończyć..”Niefajna” ta rozbieżność.. Trzeba się jednak „przystosować”.Dziś tylko Pani Magdalena. Lena od paru miesięcy walczy o dofinansowanie do zjazdu – takiego, żebym z okna balkonowego (przypominam – mieszkam na parterze) mógł wyjeżdżać na ogród przed domem. Walczy – to dobre słowo.. Owszem – jest możliwość dofinansowania. Niemniej warunki jakie trzeba spełnić, dokumenty jakich się wymaga – prawie nie możliwe do zrealizowania. Podczas, gdy wystarczyłaby wizyta „Pani Krysi” z urzędu i stwierdzenie „no faktycznie – taki zjazd by się panu przydał”. I jeszcze telefon do „Pana Zdzisława” z kotłowni urzędu, żeby pospawał, co trzeba. Tymczasem – to prawie jak krucjata. W związku z wizytą Pań z PCPRu (komisyjna wizja lokalna) inne zajęcia odwołaliśmy.. Poćwiczę sam.