Piątek, 27 lutego 2026

Do południaTydzień dość intensywny – czuję. Może to kwestia tego, że źle w tym tygodniu sypiam.. A może jednak za dużo tego.. Wczoraj był gorszy dzień (takie też miewam i to nie rzadko). Grześ na zajęciach chciał mi dać więcej swobody przy chodzeniu ale skończyło się jak zwykle – trzymał mnie bo inaczej ztuningował bym nos o podłogę.. Po południu byłem w Mysłowicach i tam też średnio poszło. Terapeuci myślą, że przechylając mnie bardziej w prawo lub w lewo pomagają mi „zrobić miejsce” na krok a mnie wtedy jest trudniej, bo moje słabe ciało walczy automatycznie o równowagę budując napięcia przeciwne do wychylenia. Muszę je pokonać, bo zwykle ruchowi one nie służą..W Mysłowicach chciałem się napić kawy – Lena zabrała mi w termosie.. Niestety jak wjechaliśmy do poczekalni – włączył się nerwowy śmiech. I już wiedziałem, że nie dam rady – za dużo ludzi.. Kawa musiała poczekać.. I ta bezsilność, która mnie wtedy ogarnia.. Wyobraźcie sobie – na przykład – koncert piosenek Jaromira Nohawicy, piosenka o śmierci i parskający cały czas w tle facet.. Nie bywam w miejscach publicznych – oszczędzam sobie zażenowania.. Ktoś powie:”a czym się przejmujesz? Każdy zrozumie” – zapraszam. Proszę się ze mną zamienić na pół godzinki, skoro to taki „pikuś”. Zignorować pięćdziesiąt lat życia, doświadczeń, wychowania – „pstryk” i wyłączone! Chciałoby się…Dziś hipnoza u Łukasza a później Pani Magdalena. Tak że powoli zaczynamy weekend. Napiszę wieczorem (postaram się) jak dziś to wszystko wygląda..WieczórZadowolony jestem z tego tygodnia.. Sesja u Łukasza przebiegła dobrze. Tylko dobrze, ze względu na ciągłe, mimowolne „parskanie”. Skupianie się na tym, żeby tego nie robić wytrąca mnie z transu.. Dostałem jednak do ręki narzędzia, które mogą być na dłuższą metę bardzo pomocne, bo oczywiście kiedy sam się wprowadzam w trans – jest spokój.. Więc (tak jak przypuszczałem) efekt naszej wspólnej pracy głównie spoczywa na moich barkach. A może wcale nie – może efekt sesji z Łukaszem w rzeczywistości zrobi to czego oczekujemy.. Zobaczymy. W każdym razie teraz przerwa. Patrzymy na efekty, bo to nie jest tabletka od bólu głowy. Ten proces musi potrwać..Z Panią Magdaleną popracowaliśmy ładnie. Ręka i noga nabierają powoli naturalnego luzu. Nie stawiają już takiego „dzikiego” oporu, jaki był do tej pory. Ręka jeszcze trochę się „buntuje” i kiedy przykłada się do niej siłę zaczyna się napinać. Noga zgina się już całkiem fajnie. Cieszy mnie to. Nie jest to jeszcze ruch (choć ten też się już pojawia) a tylko odpuszczenie ale do tej pory to był opór, który uniemożliwiał jakikolwiek ruch. Zobaczymy co dalej..Późno już – czas iść spać.. W głowie mielę „łukaszową” sesję..