Poniedziałek, 20 lipca 2026

Autor:

w

Wieczorem

Trochę „rzutem na taśmę” ale mieszczę się w poniedziełku.. Dziś – standardowo – Porąbka, schody. Dla odmiany zajęcia w „męskim gronie”. Dobrze było. Półtora godziny na schodach. Pod koniec się czułem już jak przysłowiowy „koń po westernie” ale warto było. Ładnie. Poszliśmy po rozgrzewce i to w stosunku do zajęć w czwartek była różnica. W czwartek było dobrze ale dziś – po rozgrzewce – lepiej. Siły w „kopnij kolanem” nie starcza jeszcze na zbyt długo. Jest to jednak proces.. Kiedyś to był kilkukrotny zryw a teraz to jak rozładowana w telefonie bateria – po przerwie jeszcze kilka razy na moment odpali.. Dużo „roboty” psuje mi „śmieszny pan”.. Co prawda system mi już na wiele pozwala ale jeszcze to jest problem. I wzmaga go kontakt fizyczny w jakiejkolwiek postaci (zwykły dotyk), który z drugiej strony jest konieczny, bo jestem niestabilny..A propos „niestabilny” – Magda miała pomysł, żebym nie podperał się na barierce. Myślę, że to się nie sprawdzi… Sprubuję we czwartek. Tułów mam jednak tak słaby, że wystarczyło by Adam kładł mi rękę na plecach trochę wyżej bym tracił przez to równowagę. Ustać dam radę ale kroku raczej nie zrobię. Póki co, przeważa mnie podniesiona noga..