Kategoria: Uncategorized

  • Piątek, 21 sierpnia2026

    Wieczorem

    Znów rzutem na taśmę piszę.. Cały dzień robię ze stroną.. Już właściwie jest gotowa. Został jeden mały szczegół – menu na komórce, które co prawda działa dobrze ale źle się wyświetla. Coś co powinno działać „z automatu” – nie chce.. I chyba będę musiał odpuścić. Żaden AI nie pomógł na razie a sam jeszcze się słabo znam. Będę jutro znów próbował. Jak się nie uda – odpuszczę. Jutro się chcę na tą stronę przerzucić,

    Dziś była Magdalena. Ręka poszła ładnie. Chodzenie – tak sobie. Zwaliłem to na wczorajszy dzień, bo zajęcia były intensywne. Czuję w mięśniach. To nie ból ale specyficzny opór, sztywność po wysiłku.. Wieczorem, kiedy poczułem na ustach opryszczkę – dzisiejsza słabość stała się jasna. Wczorajszy dzień plus jakaś infekcja,. A to pewno dopiero początek. Chyba będę żył – nie takie rzeczy się udało przetrwać..

  • Czwartek, 20 sierpnia 2026

    Wieczorem

    Jest już późno, więc wpis „rzutem na taśmę”.. Przenoszenie strony jednak wymaga ode mnie ogromu żmudnej pracy. Zwykle to kilka minut, parę kliknięć. Ja jednak – nie specjalnie się znając na rzeczy – wybrałem sobie jeden z najgorszych serwerów, na którym teraz jest strona i wszystko trzeba robić ręcznie. Chcę, żeby było dobrze..

    Porąbka dziś to był „dzień konia”. Było super ale dawno nie dostałem tak „popalić”. Wiem, że jednym z pierwszych słów, które będę wypowiadał naprawdę dobrze, będzie „ała!”. Żebyście źle nie zrozumieli – nic nie dzieje się wbrew mnie. Wszystko jest (no, może prawie wszystko) pod kontrolą. Po pierwsze wiem, że to nie są rzeczy nadzwyczajne i sprawny człowiek je robi bez trudności. Więc ja też mogę. W moim stanie – póki co – są to rzeczy jeszcze trudne. Po drugie – mój stan takich działań wymaga. Po trzecie wszelki ból jest na chwilę i przez chwilę. Teraz już go nie czuję i nawet tego uczucia nie potrafię przywołać..

    Na zajęciach oboje mnie zdrowo przemaglowali w każdym razie.. Prawda na powięziach, rozluźnienie przywodzicieli, biodra – super. Co z resztą było widać na schodach. Tym razem wchodziliśmy do góry i lewą noga – bajka. Wiem, że niewiele w tym mojego ruchu ale luz z jakim weszliśmy na półpitro.. mmm. Ruch zaczyna się od intencji. To jest w moim wypadku jak odśnieżanie – przekopuję się małą saperką ale w końcu się dokopię. Przypominam sobie początki..

    Kij dla mnie (taki „pastuch” do podpierania), to chyba bardziej przeszkoda niż pomoc. Nie bardzo mogę się na nim oprzeć, bo mam tak niestabilny tułów, że chwieje się we wszystkie strony i właściwie bardziej go noszę niż się na nim wspieram. Potrzebuję mocnej stabilizacji z prawej ręki. Na czymś statecznym jak barierka, czy terapeuta.. Może jednak o to chodzi, żebym nie czuł się zbyt pewnie. Może to jest jakiś sposób.. W każdym razie lepiej jeszcze z czymś, kimś, kto da mi równowagę, tym bardziej, że robię rzeczy, które bardzo mi to utrudniają. Miękkie o rzeczach typu „wypinanie tyłka”, pochylenie głowy.. Coś czego sam już nie robię a na zajęciach jest niestety normą.. Miejmy nadzieję że już niedługo..

  • Środa, 19 sierpnia 2026

    Południe

    Wczorajszy dzień był świetny! Odwiedziny brata, dobre zajęcia z Magdaleną. Udało mi się lewą rękę, wyprostowaną ładnie zaczepić – złapać za rączkę nad łóżkiem (jak w tramwaju). Dość pewnie i swobodnie – bez siłowania się. Potem ładnie pochodziliśmy. Najważniejsze jest jednak to, że zdecydowałem się na chodzenie wzdłuż łóżka poza zajęciami. Lena co prawda czuwa ale robię to „bez nadzoru”. Jedynym moim zabezpieczeniem jest mocno pracująca prawa ręka. Muszę więc bardziej uważać a każdy krok musi być pewny. Wkurza mnie to, że zrobię dwa, trzy kroki w przód i już muszę się cofać. Wpadłem na pomysł, żeby robić to wzdłuż płotu ale po

    pierwsze – teren nierówny, niebezpieczny, trudny. Po drugie cofanie się (chodzenie w tył) jest dla mnie trudniejsze w tej chwili niż poruszanie się do przodu. Więc to wcale „nie jest takie głupie”. Dziś pierwsze próby mam już za sobą – całkiem niezłe. Płot na razie „odraczam”.

    Jako, że serwer, na którym jest obecnie strona chce za to duże pieniądze, postanowiłem się przenieść gdzie indziej. Jest to proces dość żmudny i skomplikowany – strona na pewno będzie wyglądać ciut inaczej.. Wczoraj pochłonęły mnie techniczne próby ogarnięcia tego procesu dlatego wpisu nie było. Trochę technicznie w tej kwestii jestem „noga” więc korzystam z AI a ta z kolei „lubi” się czasem chwalić rzeczami, o których nie ma bladego pojęcia.. I tak zleciał mi wczoraj dzień na „rozkminach” jak to zrobić.. Nawiasem mówiąc – nauczyliśmy się z Leną korzystać w ograniczony sposób z AI i praktycznie jest to asystent, którego „mamy stale w domu”. Ja mam czas, więc tworzę polecenia, które powodują, że AI staje się specjalistą w jakiejś dziedzinie i – „powiem” Wam – jest to na co dzień narzędzie bardzo pomocne..

    Ludzka głową waży około pięciu kilogramów.. Nie przeceniając mojego mózgu – powiedzmy moja jakieś cztery. Wyobraźcie sobie – gdyby cztero kilowego arbuza zatknąć na szczycie cienkiej, długiej na metr osiemdziesiąt tyczki, to chwiałaby się we wszystkie strony. Jakiś tam „gorset” mięśniowy posiadam więc tragedii nie ma. Ten fakt jednak nie jest bez znaczenia. Szczególnie znaczenie ma to, że pierwszą reakcją organizmu na „śmiesznego pana” jest spięcie mięśni szyi i pochylenie głowy mocno do przodu. Jeszcze zanim wystąpi jakakolwiek inną reakcja. Ze względu na napięcie trudno się temu przeciwstawiać – to działanie „na siłę”. Przesunięcie czterech kilogramów na szczycie tyczki o parę centymetrów ma niebagatelne znaczenie. To wpływa na środek ciężkości więc i na równowagę. Człowiek buduje całe życie mechanizmy, które mają kompensować przesunięcia tych kilogramów. Nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jako że głowa nie jest „nabita” na kręgosłup centralnie na środku, tylko z tyłu czaszki – mamy różne wygięcia w kręgosłupie (takie jak lordoza). Mają one „miękko” reagować na te przesunięcia. Na przykład kiedy chcemy w coś uderzyć głową – cofamy łopatki zwiększając tym samym te „wygięcia” kręgosłupa i kompensujemy w ten sposób przesunięcie kilku kilo.. Ja jeszcze tego nie robię.. Pojawia się co prawda jakaś lordoza (ze względu na ciągłe pochylenie głowy zbyt duża) ale nie mam tych automatycznych mechanizmów. Więc niemal każde przesunięcie na szczycie tych kilku kilo wiąże się z częściową utratą równowagi.. Uczę się dopiero..