Po południuOd rana mój system jest niesforny.. „Szczekam” przy każdym kontakcie z kimś i przy próbie zrobienia czegoś trudniejszego. Trochę rozwaliło to zajęcia. Szczególnie te ostatnie.. Dużo jednak udało się zrobić. Kilka fajnych, świadomych kroków i na płaskim i na schodach. Takich nie tylko z „eksplozji” biodra ale trochę też z „miękkiego kolana”, dzięki czemu nie potrzebne było wychylanie się do tyłu czy na boki. Coś tam się powoli „odpala”. Rozgrzewka przed też zrobiła swoje. Trochę popracowaliśmy na powięziach.. Kto miał „przyjemność” być pacjentem takiego zabiegu wie jakie to przyjemne. Jeszcze u mnie wszystko napięte jak liny na żaglowcu. Mogę więc określić to słowem „ała!”. Efekt jednak jest tego wart zdecydowanie..